wtorek, 29 czerwca 2010





 czemu nie zawsze jest tak magicznie?

niedziela, 20 czerwca 2010

jest zwyczajnie. jest szaro. nawet Kraków tego nie uratował.











sobota, 12 czerwca 2010

to chyba nie do końca ma tak wyglądać. ale jakoś się z tym uporam.

chyba zaczynam się bawić w emocjonalny ekshibicjonizm..

piątek, 11 czerwca 2010

nie wiem. nie ma mnie.
Kraków. z nimi, z egzaminem, w upale? dziękuję bardzo.
jest za ciepło. za gorąco. zaraz się podusimy. zaraz słońce przestanie się odbijać od szyb i nastanie ciemność. jeszcze chwile. byłoby fajnie, gdybym nie przywiązywała do tego wszystkiego wagi. nie wolno..


piątek, 4 czerwca 2010

już jest czerwiec, od razu zaczęło świecić słońce. nie budzę się, gdy pada deszcz. śnię. śnię chore sny.
staram się grać kogoś, kim nigdy przenigdy już nie będę. burczy mi w brzuchu, pora na śniadanie, pora działać, pora zaistnieć. na nowo. z dnia na dzień na nowo. nie wiem, czy to tak powinno wyglądać.
wbrew pozorom, że znów w to wpadam jest dobrze. jestem przewrażliwiona i nie wyobrażam sobie tygodnia! bez Ciebie. rezygnuje z mojego miasta na rzecz roku więcej z Tobą. przecież wiesz, jak to będzie wyglądało.
a może warto spróbować, zmarnować pieniądze. a może jednak będę od Ciebie tylko dwie godziny pociągiem.? może właśnie bardziej warto próbować tam? do mojego miasta.? do prawdziwej mnie.?

przypominam sobie stare dzieje. kiedy płakałam w poduszkę z powodu białych włosów i niebieskich oczu. dzięki Bogu, teraz to Ty jesteś i w dodatku nie potrafię określić koloru Twoich włosów.! ale oczu jestem pewna. są pełne nadziei.

dlaczego całe moje życie kręci się wokół Ciebie...?



nie żyję: