sobota, 31 lipca 2010

boję się, że moja miłość jest mniejsza niż miłości innych do innych. boję się, że za wiele myślę, moje myśli wypychają emocje, staję się racjonalna. Ty już dawno jesteś racjonalny.

martwię się, że stoję pośrodku niczego i mam Cię odnaleźć nie widząc ani lewej strony ani prawej. boję się, że moj kreatywna strona zagubiła się pomiędzy jedną a drugą zaołówkowaną kartką. tego wszystkiego nie można nazwać rysunkiem, mnie nie można nazwać człowiekiem, nas miłością. łaskoczą mnie warkocze. wątpię.



w nas. już nie ma czegoś takiego jak radość. a może to tylko chwila? może to tylko kwestia czasu i znów będą tęcze? za bardzo chcę być kimś innym, muszę się odnaleźć, muszę być sobą, muszę siebie tworzyć od nowa. od słowa do słowa. jaka byłam kiedyś?
Ciebie nie było, to może kwestia tego. chcę być dla Ciebie inna i trochę się gdzieś zagubiłam i NIE WIEM co mam zrobić. jak się nazywać. jak o sobie mówić.
chciałabym wyjść gdzieś, palić i pić, tworzyć przy Tobie siebie. taką, jaką będę lubiła. czemu to nie Ty zmuszasz mnie do tworzenia? czemu wydaje nam się, że już JESTEŚMY, kiedy to tak na prawdę GÓWNO. jestem błotem, jeszcze nie ukształtowaną postacią. chcę byś był szczęśliwy, ale chcę mieć charakter. chcę być szalona, jak kiedyś. a może teraz jestem i się nie poznaję? siebie.


mam przecież niebieskie paznokcie i te warkocze. pofarbuje jeszcze włosy. ale może to nie o to chodzi?
lubię moją toksyczność do Ciebie. lubię fakt, że nawet jak się pokłócimy, Ty wyjdziesz, to i tak Cię kocham. dopiero teraz dorosłam do pełnej odpowiedzialności za Nas. za Ciebie.

słucham jej wspomnień. czytam jej wspomnienia. to straszne, jak jeden mężczyzna może uwięzić dwie kobiety w swoim życiu. obie kochające go. to straszne, że żadnej z nich nie dasz tak na prawdę odejść. obie ranisz, bo o twoich uczuciach nie mam zamiaru mówić, a co nas one obchodzą. którą traktujesz jak dziwkę, a którą jako ochronę? nie no, to akurat oczywiste. ale jesteś chory. chory w swoim strachu przed samotnością. nie wolno ci Jej okłamywać, nie wolno. oddała ci wszystko, ślepcu. nie wiem, czy to rozumiesz, ale właśnie zabrałeś Jej życie.
tak strasznie się cieszę, że zostałam uwolniona od ciebie przez Niego, że nie płaczę przez sen z twojego powodu, że śnisz się tylko czasami, tak totalnie niezobowiązująco. jak kolega, przyjaciel. ale teraz.? teraz, jak patrzę ile osób skrzywdziłeś (nie wliczam w to siebie, mnie krzywdziłeś nieświadomie) dochodzę do wniosku, że w TAK właśnie miało być. zraniona, ale teraz szczęśliwa.
gdybym mogła, zabiłabym go dla Niej, podała jego głowę na złotym talerzu. dupek.






Marta:





poniedziałek, 26 lipca 2010

Nie wiem, jest jakoś inaczej. Staram sie, ale nie usne, jak Cię dziś nie zobaczę. to chore. ale piękne.




Teraz jest inaczej. z Tobą jest inaczej.





Moje serce bije przecież tak samo. Jest tak Twoje, że go sama nie poznaje!



piątek, 2 lipca 2010

ludzie powodują, że jestem cholernie zagubiona.