wtorek, 27 kwietnia 2010

jeszcze za mało. wciąż za mało. jeszcze. i wciąż. nic nie robisz. nic nie robisz, nie uczysz się, nic się nie uczysz. opierdalasz sie.
nie dostaniesz się tam, gdzie chcesz, bo Ci sie nie chce.

a w głowie wciąż mam te pieprzone zadania z matematyki, modlę się, żeby już dziś przyszło wszystko, co ma przyjść, bo oczekiwanie rozprasza i nie pozwala się uczyć. kilka dni. kilka a potem już odetchnę i będę gadać po angielsku całymi dniami, tylko błagam, napisz porządnie tę matmę, idiotko!

trzeba zgodzić się ze samym sobą, wtedy wszystko pójdzie dobrze. obiecuję.


kurcze, to nie dobrze, że tak się tym przejmuję. kurcze, troche spieprzę, już to wiem. łatwiej jest olać i robić swoje, nie?





widzę Cię w każdym ruchu drzew za oknem. kilka minut, przyjdziesz, zjesz obiad polecisz dalej. będę Cię miała te kilka minut, zmęczonego, bo znów wszystko dla mnie rzucasz, wracasz za późno do domu, nie wysypiasz się. dla mnie, przeze mnie, dla mnie!
znam na to rade.
*zamieszkaj ze mną!*

czwartek, 15 kwietnia 2010

jestem cholernie samotna. chciałabym porozmawiać wreszcie z kimś innym, niż Ty.

niedziela, 11 kwietnia 2010

znalazłam różowy zeszyt.



w c z o R A J:





czwartek, 8 kwietnia 2010

to normalny odruch organizmu, na takie sny każdy tak reaguje. powinnam dostać kopniaka wewnętrznego, a przynajmniej powinnam to tak odczuć. eh, nie cierpię Cię zostawiać.

dawno tego nie było, a nie wygląda jak nagły powrót, tylko wstęp. mój wybór.
wybrałam Ciebie.



dokończyłam przerabiać Kasie i Olka:



środa, 7 kwietnia 2010

Nadaję się tylko do krótkich zdań. Zaczynam się unormalniać, być jak inni, zlewać się z otoczeniem. Nie lubię otoczenia.
Nadaję się do krótkich akapitów. Zaczynam zdania z dużej litery. Jezu, kto mnie porwał i dlaczego.





Czasem mi się wydaje, że jesteś ostatnią osobą, z którą mogę porozmawiać.