trzęsą się nóżki, jeszcze 34%! i pójdę spać. lubię nocne konwersacje z Tobą przez internet, mimo, że ja ostro zakuwam WOS, a Ty ostro robisz mi prezent pod choinkę, który pozostaje nadal tajemnicą. naszą, bo naszą, ale to chyba najfajniejsze, prawda.?
w kółko HEY, bo dopadł mnie leń, tak to z lenistwa, umiem tylko klikać *odtwórz ponownie*.
pisz coś, piękny.
zaduszę się tu, czuję się, jakbym się nie myła 9823782373642983798234782658732649328740192839283 lat, taka bruuudna i śmierdząca. zaczyna się chyba najgorsze.
trzęsą się nóżki a jutro będę pić po harcersku. mogłoby być fajnie, jak ostatnio, wydzierając się do mikrofonów do 1 w nocy, mhrau.!
czwartek, 31 grudnia 2009
poniedziałek, 28 grudnia 2009
czwartek, 24 grudnia 2009
sobota, 19 grudnia 2009
mam dziwne wrażenie, że im wszystkim sie wydaje, że to zabawa, że oni grają w Monopoly rządząc nami, rozwiązując rządy, powołując ministrów, ustanawiając jakieś durne ustawy i idiotyczne matury. przeraża mnie, że moje pokolenie będzie miało wyjebane na to, czy umrzemy tu, czy gdzieś w Irlandii, Stanach Zjednoczonych, czy gdzie indziej. PRZEBUDŹ SIĘ, cholera, masz już 239842397523098439487539845793487239482353945 sekund/minut/godzin/dni/tygodni/.../wieków, marnujesz życie sobie i marnujesz tysiące, miliony, miliardy, litrów krwi oddanej za kawałek ziemi, na który Ty po pijaku sikasz. budzi się we mnie cholerny patriotyzm, gdy zaczynam się zastanawiać, czy ten dres, który nie raz pobił mojego brata będzie w przyszłosci jakimś prezydentopremierocwaniakiem.
nie chcę, żeby to wszystko skończyło się tak, jak mnie się wydaje.
[wos wjechał mi na głowę, rządy parlamentarno-gabinetowe; czym jest do kurwy nędzy system kanclerski.?!]
nie chcę, żeby to wszystko skończyło się tak, jak mnie się wydaje.
[wos wjechał mi na głowę, rządy parlamentarno-gabinetowe; czym jest do kurwy nędzy system kanclerski.?!]
środa, 16 grudnia 2009
poniedziałek, 14 grudnia 2009
everything.
czuję się, jak z wyrokiem, jakbym miała raka, jakbym umierała, jakbym miała wyliczone dni. to tylko choroba hormonalna, to tylko kilka tabletek, które i tak bym brała raz dziennie, to tylko kilka dni w szpitalu, to tylko powód bezpłodności.
czuję się, jakby zaraz ktoś przyszedł i kazał kłaść się do trumny, nie ma czasu, trzeba umierać.
wtorek, 8 grudnia 2009
niedziela, 6 grudnia 2009
czwartek, 3 grudnia 2009
zmyślasz maleńka.!
mam czas, żeby pomyśleć tylko, gdy Cię nie ma. gdy jesteś jest od razu 23094823945 rzeczy do obgadania. brakowało mi naszych rozmow, pamietasz.? teraz tęsknię za patrzeniem w zmierzch i wspólnym myśleniu. za ciepłem, gorącą czekoladą i moim pieprzonym brakiem odchudzania się.!
to trochę paranoje, nie jem nic, no może jem, ale mało i nic, kurwa, nie schudłam.
nie mam przy Tobie czasu na pisanie, mój drogi.
mam czas, żeby pomyśleć tylko, gdy Cię nie ma. gdy jesteś jest od razu 23094823945 rzeczy do obgadania. brakowało mi naszych rozmow, pamietasz.? teraz tęsknię za patrzeniem w zmierzch i wspólnym myśleniu. za ciepłem, gorącą czekoladą i moim pieprzonym brakiem odchudzania się.!
to trochę paranoje, nie jem nic, no może jem, ale mało i nic, kurwa, nie schudłam.
nie mam przy Tobie czasu na pisanie, mój drogi.
środa, 2 grudnia 2009
poniedziałek, 30 listopada 2009
czwartek, 26 listopada 2009
boli mnie. o, tu, z boku, gdy się ruszam. na dole. po prawej.
na górze po lewej też. ale Ciebie to już nie obchodzi.
czuję się, jakbyś to Ty odchodził i zaczynam żałować każdego dotyku i każdego pocałunku. wspólnych nocy. bardzo się boję, boję się jak cholera, wiesz.?
to chujowe uczucie, gdy w głowie masz same przeklestwa, boisz się wyjść z domu i gapisz się w niebo marząc, by przyszedł i położył się z Tobą na górze, tam, na łące. chce patrzeć w ciemne niebo i wiedzieć, że JESTEŚMY. tak bardzo tego chce. za dużo we mnie płaczu i. [znów miałam nadzieję, że to Ty.]
jestem maniaczką. stwarzam problemy, z którymi nie potrafię sobie poradzić. wygrzeb mnie z tego, błagam.
dzień i noc. i następny dzień.
na górze po lewej też. ale Ciebie to już nie obchodzi.
czuję się, jakbyś to Ty odchodził i zaczynam żałować każdego dotyku i każdego pocałunku. wspólnych nocy. bardzo się boję, boję się jak cholera, wiesz.?
to chujowe uczucie, gdy w głowie masz same przeklestwa, boisz się wyjść z domu i gapisz się w niebo marząc, by przyszedł i położył się z Tobą na górze, tam, na łące. chce patrzeć w ciemne niebo i wiedzieć, że JESTEŚMY. tak bardzo tego chce. za dużo we mnie płaczu i. [znów miałam nadzieję, że to Ty.]
jestem maniaczką. stwarzam problemy, z którymi nie potrafię sobie poradzić. wygrzeb mnie z tego, błagam.
dzień i noc. i następny dzień.
środa, 25 listopada 2009
poniedziałek, 23 listopada 2009
sobota, 21 listopada 2009
bardzo ciekną mi łzy. kochanie, nie pisz już, trzęsę się z zimna. moje oczy płaczą, nie głowa, nie dusza, nie serce. moje oczy nie są przyzwyczajone do nie noszenia maski, do bycia zaspanymi, do bycia szczerymi. szarymi. są zielone lub niebieskie, zależy jak bardzo mnie kochasz. są zimne, lub radosne, zależy jak mocno świeci słońce.
bardzo trzaskają okna, mocno, szyby fruną w powietrze, ja stoję między jednymi drzwiami a drugimi a okna są między nami. i patrzymy, jakby to wszystko była nasza wina. kochanie, odpuść sobie, nie przyjdzie już jesień. żadna więcej. już odchodzi. mimo, że pada nam na nosy mgła z drzew, mimo że ten zapach... kochanie, to nie tak, jak nam się wydaje. tworzymy coś dziwnego, czego już nigdy nie będziemy mieli siły rozwikłać i zostanie to między nami, póki któreś z nas tego nie zakończy. a nie zakończy. żadne.
więc będziemy się z tym męczyć, jak małe dzieci z bólem zęba. nie poskarżymy się, jesteśmy już duzi, jesteśmy przecież dorośli, bo takich rzeczy dzieci nie robią. nie poskarżymy się, jesteśmy dużo wytrwalsi, jesteśmy duzi, jesteśmy przecież dorośli...
(Ctrl + A, delete.)
jest słońce, świeci nam w oczach, świeci nam w duszach. jesteśmy chaotyczni, pełni radości i złości, że nikt więcej nie będzie w naszym życiu. a może to tylko ty. a może to tylko ja, może sny mają jednak jakąś treść, może jesteśmy tylko snem, mgłą, chmurą, gwiazdką na niebie, nadzieją, chwilą, marzeniem...
stukot palców na klawiaturze, zazdrość, każde słowo pojawia się powoli, tworzą się zdania, myśli, wypowiedzi, tworzę ludzi, których nie znam, których nigdy nie widziałam i nie słyszałam i wszystko ze złości na ciebie, że mam cię codziennie i jesteśmy już tacy codzienni, że aż kręci się w głowach. robi się niedobrze. i kapią łzy, bo ktoś umarł, mimo że nie powinien.
bo był młody.
tworzę ludzi, myśli, nadzieje, marzenia, mgły i inne chmurki, a ty mi przeszkadzasz dźwiękiem reklamy, zaburzasz w mojej głowie szary kłębek słów, które staram się jakoś uporządkować. na pokaz.
jesteś tylko dźwiękiem reklamy, kochanie. marzeniem o zdjęciu, którego nigdy przenigdy nie zrobię, marzeniem o słońcu, którego nigdy przenigdy nie zobaczę, marzeniem o domu, którego nigdy przenigdy nie zbuduję.
cześć, kochanie.
i co, fikcja, czy prawda.?
piątek, 20 listopada 2009
czwartek, 19 listopada 2009
czytam Twoje list i czuję się jak suka. chcę iść wreszcie na badania, chce, żeby zaczęli mnie leczyć, bo to chyba hormony mnie ta rozwalają. nie słyszę dźwięku potwierdzenia sms. mam schizy, że jeszcze tylko kilka dni i instax wyląduje w moich łapczywych rączkach. zdałeś.! teraz możemy jeździć nad wodę i na zdjęcia na stare budynki. *klik klik klik po klawiaturze telefonu*. jesteś moim porankiem, Tobą otulona się budzę. sypiasz u mniej.? nie.? a szkoda, bo byłoby super całą noc dotykać Twojego ciała. *klik klik klik* ale tak bywa. kuwra mać, tak bardzo chcę jutro iść na badania.
ładny kwiatek. skąd masz.?/codziennie dostajesz.?/od ukochanego.?
tak, jesteś najcudowniejszym mężczyzną na świecie.
i będę płakać.!
środa, 18 listopada 2009
wtorek, 17 listopada 2009
jesień to dla mnie jabłka.
zimne listopadowe wieczory i mgły.
i niepewność, kiedy zapalić światło i zasłonić okna.
ciemność, gdy leżeliśmy na tym starym łóżku i patrzyliśmy sobie w oczy jak zauroczeni.
ciągłe choroby i niezidentyfikowane bóle brzucha.
piękne liście zbite w jedną kupę w parku.
i na ulicach.
dawno nie byliśmy na spacerze.
zimne listopadowe wieczory i mgły.
i niepewność, kiedy zapalić światło i zasłonić okna.
ciemność, gdy leżeliśmy na tym starym łóżku i patrzyliśmy sobie w oczy jak zauroczeni.
ciągłe choroby i niezidentyfikowane bóle brzucha.
piękne liście zbite w jedną kupę w parku.
i na ulicach.
dawno nie byliśmy na spacerze.
poniedziałek, 16 listopada 2009
nie wiem co, ale to chyba oczekiwanie na spełnianie marzeń mnie tak przybliża do Ciebie.
instaxie, jesteś MÓJ. <3.
spełniam się na pp, piszę biznesplan kawiarni, coś o czym zawsze marzyłam. boli mnie już dupa od tego siedzenia. ale siedzisz przy mnie. i trzymasz moją dłoń i piszesz jakieś pierdoły na zaliczenie. i chyba na tym to wszystko polega.
jeszcze 938475234086569745832 punktów planu i mogę iść spać.
jesteś wszystkim:
instaxie, jesteś MÓJ. <3.
spełniam się na pp, piszę biznesplan kawiarni, coś o czym zawsze marzyłam. boli mnie już dupa od tego siedzenia. ale siedzisz przy mnie. i trzymasz moją dłoń i piszesz jakieś pierdoły na zaliczenie. i chyba na tym to wszystko polega.
jeszcze 938475234086569745832 punktów planu i mogę iść spać.
jesteś wszystkim:
poniedziałek, 9 listopada 2009
niedziela, 8 listopada 2009
środa, 4 listopada 2009
3 dzień w domu.
dzieci kołyszą się na taboretach, rodzice krzyczą, dzieci upadają.
wszyscy krzyczą.
modlę się o końcówkę tego dnia, bo nie wyrabiam już. bez Ciebie.
zatapiam się w galeriach zdjęć, blogach moich ulubionych, cichych fotografów u brakuje mi tylko capuccino do pełni szczęścia, ale tego nie chcemy. marzy mi się bycie jak oni: wyjątkowa, utalentowana, a nie fotograf jednego zdjęcia. jak moja płyta. ze zdjęciem nieba. dla B., pamiętam, dałam jej wtedy gwiazdkę z nieba. na pewno jej się nie podobała, ale ja nie umiałam wymyślić nic innego, a obietnica jest obietnicą.
ale wtedy chciała jeszcze dostać Jakuba. ej, czy to ważne.?
wszystko powinniśmy zaczynać od początku. każdy dzień. od 8-7-6-5-którejśtam rano. wszystko. od Ciebie i 'dzień dobry, kochanie.!'. chciałabym móc dotykać Cię tak po przebudzeniu, jak wczoraj, gdy przyszedłeś.
wtorek, 3 listopada 2009
chrypka sprzed 3 dni i ból gardła i cały świat wiruje. niesmaczny zapach alkoholu, ten z wczoraj i ten sprzed 2034583946723 lat, kiedy jeszcze mnie tak na prawde nie bylo.
martwie sie. że jeśli zmienisz się w niego, to zawisnę na sznurku tuż przy niebie, na szyi, zawisnę. i będą mi śpiewały aniołki marsza żałobnego.
kocham Cię, ale nie mogę sobie na to pozwolić. nam, kurwa, nam.!
co by sie nie działo, Ty i tak byś powiedziała, że źle, że powinnam być, że powinnam się uczyć, bo nie zdam matury i teraz nie wiem, czy pół żartem pół serio, czy na serio, czy na żarty. NIE WIEM. czy mogę jeszcze Ci ufać.
[bo udajesz najmądrzejszą na świecie, a tego nawet Ty nie masz prawa robić.]
boli mnie dupa od siedzenia w łóżku, już.!
[mlaskanie mojej klawiatury jest jak wielkie pisarstwo, jak szaleństwo szalonego szaleńca, pisarza, który tworzy dla przyjemności i dostaje za tę przyjemność pieniądze i patrzy jak ja w okno i pisze z głowy, bo to kocha.]
a ja kocham Ciebie..
moje okno od 3 dni było nieodsłaniane. zabrakło już słoni. mimo, że słońce, to ja nadal jestem zamknięta tutaj jak w więzieniu.
znów za dużo mówisz...
martwie sie. że jeśli zmienisz się w niego, to zawisnę na sznurku tuż przy niebie, na szyi, zawisnę. i będą mi śpiewały aniołki marsza żałobnego.
kocham Cię, ale nie mogę sobie na to pozwolić. nam, kurwa, nam.!
co by sie nie działo, Ty i tak byś powiedziała, że źle, że powinnam być, że powinnam się uczyć, bo nie zdam matury i teraz nie wiem, czy pół żartem pół serio, czy na serio, czy na żarty. NIE WIEM. czy mogę jeszcze Ci ufać.
[bo udajesz najmądrzejszą na świecie, a tego nawet Ty nie masz prawa robić.]
boli mnie dupa od siedzenia w łóżku, już.!
[mlaskanie mojej klawiatury jest jak wielkie pisarstwo, jak szaleństwo szalonego szaleńca, pisarza, który tworzy dla przyjemności i dostaje za tę przyjemność pieniądze i patrzy jak ja w okno i pisze z głowy, bo to kocha.]
a ja kocham Ciebie..
moje okno od 3 dni było nieodsłaniane. zabrakło już słoni. mimo, że słońce, to ja nadal jestem zamknięta tutaj jak w więzieniu.
znów za dużo mówisz...
środa, 28 października 2009
wtorek, 27 października 2009
trzęsą mi się ręce i nie mogę oddychać. mimo, że leżę, świat kręci się szybciej, jakieś pięć razy. boję się, że za kilka miesięcy będzie nas nie dwójka, a trójka, a tego tak strasznie nie chce. mentalna aborcja.
grzeję stopy na ładowarce do laptopa. przeżywam. wszystko. każde wasze słowo. chyba nie potrafię już żyć wśród ludzi.
jest strasznie zimno.
śnią mi się szczęśliwe miłości i martwię się, że to nie Ty.
nie chcę Nam zniszczyć życia.
grzeję stopy na ładowarce do laptopa. przeżywam. wszystko. każde wasze słowo. chyba nie potrafię już żyć wśród ludzi.
jest strasznie zimno.
śnią mi się szczęśliwe miłości i martwię się, że to nie Ty.
nie chcę Nam zniszczyć życia.
sobota, 17 października 2009
piątek, 16 października 2009
pachnie wiosną, śnieg mówi o zimie, a liście o jesieni. nie wiem kogo słuchać, więc słucham siebie. i wiem, że oszaleliśmy.
[jesteśmy dziełem szatana, ale on chyba kocha swoje dzieci.]
ojnie, wcale tak nie myślę. tylko patrzę pod nogi i widzę stado samotnych liści. [tak.! jestem poetą i cierpię za miliony.!]
chcę tylko wiedzieć, czemu Mój Komputer ładuje się tak wolno, a jutro rano obudzić Cię wsadzając Ci nos w ucho.
jesteśmy szaleni. mam ochotę Cię dotykać. chcę być szalona, tak na prawdę szalona, tak, jak zawsze marzyłam; czekam aż pomożesz mi spełnić moje marzenia.
dopiero uczę się czerpać z codzienności:
[jesteśmy dziełem szatana, ale on chyba kocha swoje dzieci.]
ojnie, wcale tak nie myślę. tylko patrzę pod nogi i widzę stado samotnych liści. [tak.! jestem poetą i cierpię za miliony.!]
chcę tylko wiedzieć, czemu Mój Komputer ładuje się tak wolno, a jutro rano obudzić Cię wsadzając Ci nos w ucho.
jesteśmy szaleni. mam ochotę Cię dotykać. chcę być szalona, tak na prawdę szalona, tak, jak zawsze marzyłam; czekam aż pomożesz mi spełnić moje marzenia.
dopiero uczę się czerpać z codzienności:
czwartek, 15 października 2009
najsmutniejsze drzewa na świecie stoją przed moim blokiem. i płaczą. mimo, że to chyba akacje. płaczą śniegiem, który mają na głowach.
to boli.
moja wierzba płacząca z naszymi inicjałami jest najradośniejszą wierzbą na świecie. tańczy na wietrze. jest taka wielka.
biegam po liściach i czuję się, jakby był grudzień. [Skarbie, zgubuli gdzieś nasze mgły. to nic, może się odnajdą.]
to boli.
moja wierzba płacząca z naszymi inicjałami jest najradośniejszą wierzbą na świecie. tańczy na wietrze. jest taka wielka.
biegam po liściach i czuję się, jakby był grudzień. [Skarbie, zgubuli gdzieś nasze mgły. to nic, może się odnajdą.]
środa, 14 października 2009
samotne autobusy,
a może tak na prawdę nie jestem tym, za kogo się uważam.?
[może nie jestem tym, kim myślę, że jestem.?]
słowa w naszej głowie brzmią tysiąc razy ładniej, niż te same słowa w naszych ustach.
Dziś czuję się tak:
[może nie jestem tym, kim myślę, że jestem.?]
słowa w naszej głowie brzmią tysiąc razy ładniej, niż te same słowa w naszych ustach.
Dziś czuję się tak:
śniek.
a ostatnio było ciepło i w sercu i na skórze, bo biegałyśmy po parku i robiłyśmy zdjęcia. i niebo było niebieskie, a liście czerwone i żółte i pomarańczowe i ...
wtorek, 13 października 2009
ból głowy.
zjadam samotność. czekam aż przyjdziesz, bo Cię kocham jak idiotka. kocham. czuć Cię w sobie i fruwać wtulając się w Ciebie i czuć, jak ciepły jesteś dla mnie, a jak zimny dla reszty świata. nie zasłużyłam sobie, zdajesz sobie z tego sprawę.?
zachorowałam. wcielam się w inne postacie, postacie moich bliskich, zeby mieć ciekawsze życie. mam dużo emocji. chcialabym, zeby były poukładane. żeby było wiadomo, co do czego, kogo kochasz, a kogo nie, z kim chcesz się przyjaźnić, a z kim nie, co i jak i po co i komu i w ogole.
nie, nie mam wątpliwości. jesteś jedyny. jest za cicho. nie umiem już z nikim rozmawiać.
wiele słów, zero treści. chciałabym być jak one.
zachorowałam. wcielam się w inne postacie, postacie moich bliskich, zeby mieć ciekawsze życie. mam dużo emocji. chcialabym, zeby były poukładane. żeby było wiadomo, co do czego, kogo kochasz, a kogo nie, z kim chcesz się przyjaźnić, a z kim nie, co i jak i po co i komu i w ogole.
nie, nie mam wątpliwości. jesteś jedyny. jest za cicho. nie umiem już z nikim rozmawiać.
wiele słów, zero treści. chciałabym być jak one.
czwartek, 8 października 2009
Slow Dancing in a Burning Room
słucham bardzo namiętnej gitary i modle sie, żeby było miękko i jasno. bardzo tego potrzebuje. jestem okropnie zagubiona, wiesz.? zdajesz sobie sprawę z tego, że jestem pomiędzy Ty a pomiędzy Oni.
moje hormony szaleją i zakochuje się w co drugim mężczyźnie. mam słabość do studentów i czerwonych koszulek. i swetrów.
czekam na Ciebie i chcę płakać. i modlę się już o ten cholerny okres.!
dawno nie siedziałam na parapecie i dawno nie paliłam papierosów pijąc kawę. dawno nie interpretowałam świata. chcę być tak, jak byłam te kilka... temu.
moje hormony szaleją i zakochuje się w co drugim mężczyźnie. mam słabość do studentów i czerwonych koszulek. i swetrów.
czekam na Ciebie i chcę płakać. i modlę się już o ten cholerny okres.!
dawno nie siedziałam na parapecie i dawno nie paliłam papierosów pijąc kawę. dawno nie interpretowałam świata. chcę być tak, jak byłam te kilka... temu.
takie, zagubione.
wtorek, 8 września 2009
może morze jest piękne, ale najpiękniejsze z Tobą. <3.
czuje się przez to wszystko jakoś spełniona, i nie wiem, czy jutro iść czy nie iść. dzień odpoczynku po odpoczynku chyba dobrze mi zrobi. jak sądzę.
jeszcze jeden dzień z Tobą. a potem czwartek, piątek, sobota... 3 dni bez Ciebie to wieki, mój drogi.






czuje się przez to wszystko jakoś spełniona, i nie wiem, czy jutro iść czy nie iść. dzień odpoczynku po odpoczynku chyba dobrze mi zrobi. jak sądzę.
jeszcze jeden dzień z Tobą. a potem czwartek, piątek, sobota... 3 dni bez Ciebie to wieki, mój drogi.






poniedziałek, 31 sierpnia 2009
no to bam.!
zaczynam mieć lęki związane z brakiem wypełnienia obowiązków, ale to u mnie takie wrześniowe lęki się przebudziły. bam bam.
nie ważne, czy jest on, czy go nie ma, ja chce kochać tylko Ciebie. Kochać. tak szczerze, z serduszka, z każdej myśli Kochać. Ciebie. nie jego.! kuwa.
a ostatni dzień wakacji spędzony na prawdę MIŁO ;)
[Tomaszowaty odpruwa Germańską Flagę, która potem uroczyście została spalona. :D]
Katarzyna + Aleksander.
Andrzej+Karaź.
Andrzej+Karaź+wieczniewygadanaJa.
zaczynam mieć lęki związane z brakiem wypełnienia obowiązków, ale to u mnie takie wrześniowe lęki się przebudziły. bam bam.
nie ważne, czy jest on, czy go nie ma, ja chce kochać tylko Ciebie. Kochać. tak szczerze, z serduszka, z każdej myśli Kochać. Ciebie. nie jego.! kuwa.
a ostatni dzień wakacji spędzony na prawdę MIŁO ;)
[Tomaszowaty odpruwa Germańską Flagę, która potem uroczyście została spalona. :D]
Katarzyna + Aleksander.
Andrzej+Karaź.
Andrzej+Karaź+wieczniewygadanaJa.
wtorek, 25 sierpnia 2009
super duper genialnie. bliskość czasem jednak za bardzo boli, wiesz.? to prawda, że czasem jesteśmy siebie bliżej, gdy się w siebie wtulamy.
mam zielone paznokcie i bardzo, bardzo, bardzo chcę, żeby było zajebiście. czasem się wielu rzeczy nie da przeskoczyć. a szkoda.
przeskoczyłabym każdy problem między nami i bylibyśmy szczęśliwi. jak moje zielone paznokcie.
--
[a najbardziej przeraża, że nagle wszyscy się rozstają, że nagle wszyscy mają ze soba problemy, że zaczynam wątpić, że my będziemy zawsze, na zawsze i szczęśliwi.]
--
rysunek, zdjęcia, rysunek, zdjęcia.
zdjęcia Marty i Mieszka są Boskie <3.
mam zielone paznokcie i bardzo, bardzo, bardzo chcę, żeby było zajebiście. czasem się wielu rzeczy nie da przeskoczyć. a szkoda.
przeskoczyłabym każdy problem między nami i bylibyśmy szczęśliwi. jak moje zielone paznokcie.
--
[a najbardziej przeraża, że nagle wszyscy się rozstają, że nagle wszyscy mają ze soba problemy, że zaczynam wątpić, że my będziemy zawsze, na zawsze i szczęśliwi.]
--
rysunek, zdjęcia, rysunek, zdjęcia.
zdjęcia Marty i Mieszka są Boskie <3.
środa, 29 lipca 2009
skarb
piątek, 17 lipca 2009
sey wheeeeeen.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































