podobno jestem nieoganięta. tęsknię za tworzeniem. wychodzę na prostą ze zdjęciami, może i nadejdzie czas na pisanie.?
kilka nocy, całych dni z Tobą, wśród małych harcerzyków i dużych harcerzy i ZAPANUJ TU NAD TYM. czasem wydaje mi się, że jestem za bardzo ambitna, że nie podołam.
a potem ktoś mnie kopie w dupę i mówi, że za mało odważnie, za skromnie, za dużo strachu. no, to będę ki,mś ważnym wreszcie. może i zasłużę na krzyż.?
do przepisania milion myśli. do zażycia wiele tabletek. nadchodzi czas leczenia, wypadania włosów, łamania paznokci, zmian hormonalnych, może i kłótni z Tobą. nie chcę ich już.
przytłacza myśl, że moje ciało ma nade mną większą władzę niż ja nad nim. że moje zachowanie jest zależne od ilości jakiegoś gównianego progesteronu w ciele. że kiedyś możemy nie mieć dzieci, że moje marzenia, moje plany, moje myśli. że to wszystko legnie w gruzach ze względu na jakieś chore widzimisię mojego pieprzonego organizmu...
ostatnio Moń:










