wtorek, 28 grudnia 2010

mam zmarznięte nogi. znów opuchniętą twarz. pachnę nie sobą. staję się innym człowiekiem.nie chcę, chyba.

końce i początki.
końce.

czwartek, 9 grudnia 2010

Bardzo bym chciała, żebyś był ten stary. Ten miły. Ten, który słuchał i MNÓSTWO gadał. Ten, który mówił prawdę. Który nie był chujem. Ten który nie robił krzywdy. Nie kłamał, nie zmyślał, nie tworzył dziwnych historii.
Chyba, że Ty zawsze taki byłeś. a ja byłam durną, zakochaną nastolatką i nie widziałam w Tobie tych wszystkich wad.

Tęsknię za Tobą dobrym.

piątek, 3 grudnia 2010

i'm going to die, soon.
i nagle widzisz, że nikomu na Tobie nie zależy. że wszyscy śmieją się z Twoich potrzeb. że widzą się z wrogami, zamiast z Tobą, mimo, że nazywają Cię przyjaciółmi.
nagle wszyscy przestali Cię zauważać. wykrzywiać usta na dźwięk Twojego imienia.

nagle sny przestają dawać ukojenie. choć tak na prawdę, właśnie teraz sobie uświadamiasz, że nigdy nie dawały. uciekasz. uciekasz. byle dalej.



co ja ma kurwa zrobić.
śpiewam. za łzami w oczach.

zrobię Wam jutro niespodziankę. przyjdę odjebana w trzy dupy, proszę państwa. nie będę zapłakana, nie będę odpowiadać na durne pytania 'dlaczego odeszłaś' i 'dlaczego tu jesteś, skoro odeszłaś?'.

liczę że zaśpiewam coś z Mo, że zapomnę o tym, co dzieje się w mojej głowie, że będę się śmiała i wygłupiała. bez stresu. bez JAKIEGOKOLWIEK lęku.
już dość.

sobota, 13 listopada 2010

dobija mnie fakt tych wszystkich sześćdziesięciocentymetrowych talii, nóżek po szyję i chudych rączek. też kurwa chce. ale chce na zasadzie, by pięknie przy Tobie wyglądać. tylko po to.

piątek, 12 listopada 2010

trzęsę się. mamo.

niebieski samochód za ogrodzeniem. cały dzień w plecy, dziękuje. jakoś nie mogę uwierzyć w twoją głupotę i naiwność. jakoś nie mogę uwierzyć, że problemem było zapukanie do drzwi. kurwa.

wtorek, 2 listopada 2010

nie jesteś kimś do kochania. nie jesteś kimś, kto chce ufać, kto chce posiadać przyjaciół, kto chce być z kimkolwiek blisko.
pokazujesz, że łatwo Cię zranić i wykorzystać. pozwalasz na to. dobrze, że to zakończyło się teraz, a nie... miałabym wyrzuty sumienia.

ciężko jest nabrać dystansu widząc Cię na ulicy.

czwartek, 28 października 2010

oficjalnie odmawiam. wyrzekam się. NIE BĘDĘ. starać się o cokolwiek. odmawiam.

*poszła sprzątać największy burdel świata*

niedziela, 17 października 2010

rzucanie palenia przeraża. nosi cię, nosi cię na tyle, że boisz się wyjść z domu. nikotyna zabijała twoje złe myśli i lęki. już wczoraj było dziwnie. źle.
nie chcę dożyć jutra..


dopierokurwaczwartydzień!

piątek, 8 października 2010

jaram się. tworzę. poznaję. bawię się. palę. umawiam na zdjęcia. zmieniam drzwi. tęsknię za ludźmi. nie płaczę. piszę. biorę leki. jesieniuję się. szukam. zmieniam. śmieję się. piję.
jestem odważna.

czwartek, 30 września 2010

czuję, że jak zaraz ktoś ze mną nie porozmawia z własnej woli, pójdę na dach i skoczę. kurwa.
czuję, że jak zaraz ktoś ze mną nie porozmawia z własnej woli, pójdę na dach i skoczę. kurwa.

sobota, 25 września 2010

dużo krzyków. płaczu. wyzwisk. złych, przykrych, bolesnych słów. 'spierdalaj'. łzy, patrzenie w latarnie, zimno, ciemność, późna godzina. lęk. strach. samotność. płacz. mnóstwo chusteczek. ciemność. złość. złośliwość. kłamstwa. bolesna prawda.

cisza. szepty. dotyk. 'zostań'. Twoje dłonie, moje zagubienie. ojciec krzyczący, byś wychodził. dużo nadziei. dużo myśli. przytulanie. słowa. szepty. nadzieje.


płacz. mnóstwo płaczu. 'zerwałam z nim. kurwa.' 'przyjdź na piętro, otworzę Ci drzwi'.


papierosy, lody czekoladowe, durne filmy, rozmowy.

niedziela, 19 września 2010

obudziłam się z wielkim zapotrzebowaniem na Ciebie.


a Ciebie nie ma.

sobota, 18 września 2010

mam w sobie za dużo emocji. za dużo nadziei. nadziei skierowanych w złą stronę. krzyków nad głową! ich. mam dość.

jest pięknie tylko gdy możemy leżeć i na siebie patrzeć. gdy nie mam napadów. gdy nie mam złych myśli i złych przeczuć. gdy nie myślę, że zaraz ktoś wpadnie z kijem baseballowym przez okno i nie rozpierdoli mi mózgu na ścianie. za dużo bodźców. strachu. nie ma dobrego momentu do odejścia. im wcześniej, tym lepiej, zacznij się ze mną spotykać raz na JAKIŚ czas, zobaczysz co się ze mną stanie.

środa, 15 września 2010

w głowie mam jakieś dziwne zahamowania. nie panuję nad tym, czy mówię, czy myślę. czytaj mi w myślach.

obiecałam sobie, że dziś wyjdę. że wyjdę dalej niż do piwnicy, że wyjdę dalej niż pod akademiki. że wyjdę dalej niż na papierosa za Żabkę. przybijają mnie moje sny. nie mam emocji. Ciebie nie mam.

wtorek, 7 września 2010

możesz mówić co chcesz, gryźć, drapać, kopać, wyzywać od idiotek nawet mentalnych kurew; możesz zarzucać lekkomyślność i łatwowierność; uważać że jestem przewrażliwiona i patrzę na sprawę pod złym kątem, rozpowiadać moje tajemnice ludziom na ulicy;
ale kurwa NIGDY nie możesz powiedzieć, że PRZESADZAM; to znaczy że masz w dupie moje uczucia i przemyślenia, że nie widzisz, że jestem zagubiona i nie wiem gdzie dalej iść i biegnę na oślep; to znaczy że nie rozumiesz, że jestem chora i wcale mnie nie słuchasz.

piątek, 3 września 2010

Panna Aleksandra:





środa, 1 września 2010

mamo, jest już jesień. przyszła z dnia na dzień. przyciągnęliśmy ją naszymi kłotniami, kochany.


ciągle zmieniam. nie chcę rutyny. wszystko na kompie, wszystko w pokoju chcę doprowadzić do idealności. tylko w Nas nie mam siły.

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Wszystko na razie będzie się kręcić wokół Tego. dlatego muszę zająć sobie głowę. sprzątam, przenoszę, układam, wycieram, przenoszę, sprzątam. a ty tuptasz mi po głowie. dawno nie było tego uczucia we mnie.

nie umiem mówić. boję się mówić. tworzę sobie potem w głowie ciebie innym wzorem niż jesteś na prawdę. boję się. chcę ci wszystko wytłumaczyć, ale nie umiem, boje się, że cię zażenuję, że wyśmiejesz mnie, jak wczoraj, gdy nadszedł wniosek, że nie powinno cię tu być. bądź, potrzeba mi cię. nie przejmuj się moimi uczuciami. jestem czasem namolna.
a Ty, Słonko moje jedź. potrzeba nam tego. chcę, żebyś pojechał. z drugiej strony chcę spędzić z Tobą ten miesiąc u Ciebie, jeśli masz wolną chatę. tak, jak kiedyś marzyliśmy, pamiętasz? że akurat w wakacje, że ucieknę od domu, że będzie nam dobrze. będzie. jeszcze nie w tej chwili.

boję się szeptać. boję się mówić co we mnie jest, bo znów nazwiesz to manipulacją. nie chcę wywierać na Tobie presji. nie chcę, byś czuł, jak jest, chcę, byś robił to wszystko po swojemu. żebyś tego nie podporządkowywał pode mnie. jesteśmy równi. TY i JA. My.

sobota, 21 sierpnia 2010

Wrocław podbity. jestem alkoholem.

boję się. nie wiem, jak wczoraj wychodziłeś, nie pamiętam ostatnich słów, ale wiem, że Cię ranię. nie umiem się wyrzec niektórych uczuć, ale uwierz mi, walczę z Tym. na razie nie umiem tego wyłączyć.

na razie pomagam ludziom, którzy nie wiedzą co zrobić, a sama nie wiem, co zrobić. sama nie wiem, jak się tego pozbyć. przecież wiesz, że tylko Ty. ale boję się. gdy mnie dotykasz myślę o dotyku kogo innego.
ale wiem, że to nie ma przyszłości. to tylko słowa. gesty. jesteś Ty i powinieneś mnie wspierać. bo na razie stoję i rozważam możliwość ucieczki.

piątek, 13 sierpnia 2010

zdecydowanie nie powinniśmy podejmować decyzji w złości. zdecydowanie powinniśmy odczuwać te skrajne emocje. zdecydowanie.
zawsze jak usłyszę trzask furtki, wydaje mi się, że to Ty.
wszędzie jesteś Ty. to piękne. powiesz, że chore, że przesadzam, że powinnam się uspokoić. nie chcę się uspakajać. chcę Cię kochać, chcę szaleć, widzieć Cię we wszystkim. mieć to wszystko.



uczę się Cię kochać, gdy jestem na Ciebie tak kurewsko wkurwiona.
[tępy, nieodpowiedzialny dupek.]

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

you'r the nicest thing i've ever seen.


niedziela, 8 sierpnia 2010

Jest we mnie miliard sprzeczności, milion myśli o nim i o Tobie. uh. ale spokojnie, kochanie, jesteśmy bezpieczni.
dorosłam do Twojego szczęścia. nikt inny na to szczęście ode mnie nie zasługuje. tylko Ty. dopiero teraz. wybaczysz mi?


P.S.
już nie piszę, bo jestem zdrowsza. bo przy Tobie zdrowieje, bo diagnozujesz moje bezsenności i złe myśli i lęki. wszystko tłumaczysz. zaciągasz do tych, którzy mogą wyleczyć.
dobrze.

sobota, 31 lipca 2010

boję się, że moja miłość jest mniejsza niż miłości innych do innych. boję się, że za wiele myślę, moje myśli wypychają emocje, staję się racjonalna. Ty już dawno jesteś racjonalny.

martwię się, że stoję pośrodku niczego i mam Cię odnaleźć nie widząc ani lewej strony ani prawej. boję się, że moj kreatywna strona zagubiła się pomiędzy jedną a drugą zaołówkowaną kartką. tego wszystkiego nie można nazwać rysunkiem, mnie nie można nazwać człowiekiem, nas miłością. łaskoczą mnie warkocze. wątpię.



w nas. już nie ma czegoś takiego jak radość. a może to tylko chwila? może to tylko kwestia czasu i znów będą tęcze? za bardzo chcę być kimś innym, muszę się odnaleźć, muszę być sobą, muszę siebie tworzyć od nowa. od słowa do słowa. jaka byłam kiedyś?
Ciebie nie było, to może kwestia tego. chcę być dla Ciebie inna i trochę się gdzieś zagubiłam i NIE WIEM co mam zrobić. jak się nazywać. jak o sobie mówić.
chciałabym wyjść gdzieś, palić i pić, tworzyć przy Tobie siebie. taką, jaką będę lubiła. czemu to nie Ty zmuszasz mnie do tworzenia? czemu wydaje nam się, że już JESTEŚMY, kiedy to tak na prawdę GÓWNO. jestem błotem, jeszcze nie ukształtowaną postacią. chcę byś był szczęśliwy, ale chcę mieć charakter. chcę być szalona, jak kiedyś. a może teraz jestem i się nie poznaję? siebie.


mam przecież niebieskie paznokcie i te warkocze. pofarbuje jeszcze włosy. ale może to nie o to chodzi?
lubię moją toksyczność do Ciebie. lubię fakt, że nawet jak się pokłócimy, Ty wyjdziesz, to i tak Cię kocham. dopiero teraz dorosłam do pełnej odpowiedzialności za Nas. za Ciebie.

słucham jej wspomnień. czytam jej wspomnienia. to straszne, jak jeden mężczyzna może uwięzić dwie kobiety w swoim życiu. obie kochające go. to straszne, że żadnej z nich nie dasz tak na prawdę odejść. obie ranisz, bo o twoich uczuciach nie mam zamiaru mówić, a co nas one obchodzą. którą traktujesz jak dziwkę, a którą jako ochronę? nie no, to akurat oczywiste. ale jesteś chory. chory w swoim strachu przed samotnością. nie wolno ci Jej okłamywać, nie wolno. oddała ci wszystko, ślepcu. nie wiem, czy to rozumiesz, ale właśnie zabrałeś Jej życie.
tak strasznie się cieszę, że zostałam uwolniona od ciebie przez Niego, że nie płaczę przez sen z twojego powodu, że śnisz się tylko czasami, tak totalnie niezobowiązująco. jak kolega, przyjaciel. ale teraz.? teraz, jak patrzę ile osób skrzywdziłeś (nie wliczam w to siebie, mnie krzywdziłeś nieświadomie) dochodzę do wniosku, że w TAK właśnie miało być. zraniona, ale teraz szczęśliwa.
gdybym mogła, zabiłabym go dla Niej, podała jego głowę na złotym talerzu. dupek.






Marta:





poniedziałek, 26 lipca 2010

Nie wiem, jest jakoś inaczej. Staram sie, ale nie usne, jak Cię dziś nie zobaczę. to chore. ale piękne.




Teraz jest inaczej. z Tobą jest inaczej.





Moje serce bije przecież tak samo. Jest tak Twoje, że go sama nie poznaje!



piątek, 2 lipca 2010

ludzie powodują, że jestem cholernie zagubiona.












wtorek, 29 czerwca 2010





 czemu nie zawsze jest tak magicznie?

niedziela, 20 czerwca 2010

jest zwyczajnie. jest szaro. nawet Kraków tego nie uratował.











sobota, 12 czerwca 2010

to chyba nie do końca ma tak wyglądać. ale jakoś się z tym uporam.

chyba zaczynam się bawić w emocjonalny ekshibicjonizm..

piątek, 11 czerwca 2010

nie wiem. nie ma mnie.
Kraków. z nimi, z egzaminem, w upale? dziękuję bardzo.
jest za ciepło. za gorąco. zaraz się podusimy. zaraz słońce przestanie się odbijać od szyb i nastanie ciemność. jeszcze chwile. byłoby fajnie, gdybym nie przywiązywała do tego wszystkiego wagi. nie wolno..


piątek, 4 czerwca 2010

już jest czerwiec, od razu zaczęło świecić słońce. nie budzę się, gdy pada deszcz. śnię. śnię chore sny.
staram się grać kogoś, kim nigdy przenigdy już nie będę. burczy mi w brzuchu, pora na śniadanie, pora działać, pora zaistnieć. na nowo. z dnia na dzień na nowo. nie wiem, czy to tak powinno wyglądać.
wbrew pozorom, że znów w to wpadam jest dobrze. jestem przewrażliwiona i nie wyobrażam sobie tygodnia! bez Ciebie. rezygnuje z mojego miasta na rzecz roku więcej z Tobą. przecież wiesz, jak to będzie wyglądało.
a może warto spróbować, zmarnować pieniądze. a może jednak będę od Ciebie tylko dwie godziny pociągiem.? może właśnie bardziej warto próbować tam? do mojego miasta.? do prawdziwej mnie.?

przypominam sobie stare dzieje. kiedy płakałam w poduszkę z powodu białych włosów i niebieskich oczu. dzięki Bogu, teraz to Ty jesteś i w dodatku nie potrafię określić koloru Twoich włosów.! ale oczu jestem pewna. są pełne nadziei.

dlaczego całe moje życie kręci się wokół Ciebie...?



nie żyję:

niedziela, 30 maja 2010

wstyd przed rozwijaniem się. szaleć, krzyczeć, GŁOŚNO ŚPIEWAĆ. milion osób sprawia, że czuję się jak gówno. jestem. nie ma mnie.

przestań już robić ze mnie to. chcę grać, bawić się, pić i kochać. zaraz sprawimy, że będzie dobrze. obiecujesz.?




nie chcę.

wtorek, 25 maja 2010

trochę.


za każdym razem gdy budzę się u czuję Twój dotyk jest tak *milion myśli na sekundę*. cudownie. noce przy Tobie i ranki z Tobą. tak. <3

środa, 19 maja 2010

wbijam sobie zęby w rękę. wychodzisz, mówisz 'cześć, kocham Cię' i Cię nie ma. i nie ma nic przez następne kilka godzin.

chcę się utopić w tym wszystkim, w mojej złości, w tym, że ona spokojnie śpi, a ja siedzę i myślę, że mówiłam milion razy. a to już nie jest ważna.




kurwa, zaraz coś rozjebie ;/

wtorek, 18 maja 2010

NIE.
nie mam pojęcia co mam ze sobą zrobić i stoję i się patrzę i nie potrafię Ci nic powiedzieć.

wtorek, 27 kwietnia 2010

jeszcze za mało. wciąż za mało. jeszcze. i wciąż. nic nie robisz. nic nie robisz, nie uczysz się, nic się nie uczysz. opierdalasz sie.
nie dostaniesz się tam, gdzie chcesz, bo Ci sie nie chce.

a w głowie wciąż mam te pieprzone zadania z matematyki, modlę się, żeby już dziś przyszło wszystko, co ma przyjść, bo oczekiwanie rozprasza i nie pozwala się uczyć. kilka dni. kilka a potem już odetchnę i będę gadać po angielsku całymi dniami, tylko błagam, napisz porządnie tę matmę, idiotko!

trzeba zgodzić się ze samym sobą, wtedy wszystko pójdzie dobrze. obiecuję.


kurcze, to nie dobrze, że tak się tym przejmuję. kurcze, troche spieprzę, już to wiem. łatwiej jest olać i robić swoje, nie?





widzę Cię w każdym ruchu drzew za oknem. kilka minut, przyjdziesz, zjesz obiad polecisz dalej. będę Cię miała te kilka minut, zmęczonego, bo znów wszystko dla mnie rzucasz, wracasz za późno do domu, nie wysypiasz się. dla mnie, przeze mnie, dla mnie!
znam na to rade.
*zamieszkaj ze mną!*

czwartek, 15 kwietnia 2010

jestem cholernie samotna. chciałabym porozmawiać wreszcie z kimś innym, niż Ty.

niedziela, 11 kwietnia 2010

znalazłam różowy zeszyt.



w c z o R A J:





czwartek, 8 kwietnia 2010

to normalny odruch organizmu, na takie sny każdy tak reaguje. powinnam dostać kopniaka wewnętrznego, a przynajmniej powinnam to tak odczuć. eh, nie cierpię Cię zostawiać.

dawno tego nie było, a nie wygląda jak nagły powrót, tylko wstęp. mój wybór.
wybrałam Ciebie.



dokończyłam przerabiać Kasie i Olka:



środa, 7 kwietnia 2010

Nadaję się tylko do krótkich zdań. Zaczynam się unormalniać, być jak inni, zlewać się z otoczeniem. Nie lubię otoczenia.
Nadaję się do krótkich akapitów. Zaczynam zdania z dużej litery. Jezu, kto mnie porwał i dlaczego.





Czasem mi się wydaje, że jesteś ostatnią osobą, z którą mogę porozmawiać.

poniedziałek, 29 marca 2010

chciałabym być jedną z tych nowoczesnych kobiet, które siadają z rana do nowoczesnych komputerów i piszą swoje nowoczesne opowiadania. jestem chyba dwieście lat za murzynami. kartka, papier, kawałek muzyki.
choć ostatnio nie umiem już tworzyć. ostatnio tylko boli mnie brzuch i jem jakieś kleiki i nawet nie wolno mi jeść mięsa. wolno tylko bułkę z masłem, kleik. wszystko razy trzy i to cały mój dzień.

dziś wysiedziałam tam tylko dla głupiej oceny z historii.
to chyba lęki przed wychodzeniem gdzieś bez Ciebie, to chyba tak, że nie ma Twojego ramienia, albo nie mogę Ci szepnąć do ucha, że źle się czuję wśród tych ludzi. że nie możesz mnie objąć i powiedzieć 'jeszcze troche, a potem uciekamy', albo tak poprostu. Twoje ramie wokoło mnie i już nas nie ma.



wolałabym budzić się w te piękne poranki przy Tobie. to by było dobre.
jeszcze trochę kochanie..

czwartek, 25 marca 2010

głupie, ale jaram się, jaram, jaram <3


środa, 24 marca 2010

tata przyniósł wiosnę:
















jestem cholernie apatyczna i ciągle płaczę. i się wkurwiam. i w ogóle wszystko jest totalnie chujowe.