wtorek, 27 kwietnia 2010

jeszcze za mało. wciąż za mało. jeszcze. i wciąż. nic nie robisz. nic nie robisz, nie uczysz się, nic się nie uczysz. opierdalasz sie.
nie dostaniesz się tam, gdzie chcesz, bo Ci sie nie chce.

a w głowie wciąż mam te pieprzone zadania z matematyki, modlę się, żeby już dziś przyszło wszystko, co ma przyjść, bo oczekiwanie rozprasza i nie pozwala się uczyć. kilka dni. kilka a potem już odetchnę i będę gadać po angielsku całymi dniami, tylko błagam, napisz porządnie tę matmę, idiotko!

trzeba zgodzić się ze samym sobą, wtedy wszystko pójdzie dobrze. obiecuję.


kurcze, to nie dobrze, że tak się tym przejmuję. kurcze, troche spieprzę, już to wiem. łatwiej jest olać i robić swoje, nie?





widzę Cię w każdym ruchu drzew za oknem. kilka minut, przyjdziesz, zjesz obiad polecisz dalej. będę Cię miała te kilka minut, zmęczonego, bo znów wszystko dla mnie rzucasz, wracasz za późno do domu, nie wysypiasz się. dla mnie, przeze mnie, dla mnie!
znam na to rade.
*zamieszkaj ze mną!*

1 komentarz:

  1. Pachniesz wiosną,
    Twe włosy jak rozświetlone słońcem zboże
    na polach.
    Mienisz się kolorami złotej jesieni,
    Jak arktyczny śnieg czysta jesteś...
    Moja...

    OdpowiedzUsuń