piątek, 4 czerwca 2010

już jest czerwiec, od razu zaczęło świecić słońce. nie budzę się, gdy pada deszcz. śnię. śnię chore sny.
staram się grać kogoś, kim nigdy przenigdy już nie będę. burczy mi w brzuchu, pora na śniadanie, pora działać, pora zaistnieć. na nowo. z dnia na dzień na nowo. nie wiem, czy to tak powinno wyglądać.
wbrew pozorom, że znów w to wpadam jest dobrze. jestem przewrażliwiona i nie wyobrażam sobie tygodnia! bez Ciebie. rezygnuje z mojego miasta na rzecz roku więcej z Tobą. przecież wiesz, jak to będzie wyglądało.
a może warto spróbować, zmarnować pieniądze. a może jednak będę od Ciebie tylko dwie godziny pociągiem.? może właśnie bardziej warto próbować tam? do mojego miasta.? do prawdziwej mnie.?

przypominam sobie stare dzieje. kiedy płakałam w poduszkę z powodu białych włosów i niebieskich oczu. dzięki Bogu, teraz to Ty jesteś i w dodatku nie potrafię określić koloru Twoich włosów.! ale oczu jestem pewna. są pełne nadziei.

dlaczego całe moje życie kręci się wokół Ciebie...?



nie żyję:

3 komentarze:

  1. heh, zejdźmy na ziemię. jak Ty wytrzymywałaś, gdy musiałaś kilka godzin w szkole być? nie popadajmy w paranoję. wiem co to tęsknota, jednak da się z nią walczyć, ją wytrzymać. może po prostu boisz się, że jak go chwile nie będzie to wszystko zniknie. boisz się siebie?

    OdpowiedzUsuń
  2. przecież wytrzymuje. przecież trwam, czekam, coś robię. żyję. tylko nie chce, żeby odległość nas rozdzieliła. nie chodzi o kilka godzin, tylko o kilka tygodni.

    OdpowiedzUsuń
  3. jeżeli się kochacie to was nie rozdzieli, na początku będzie trudno, ale to może was tylko umocnić. wiem coś o tym ;-)

    OdpowiedzUsuń