poniedziałek, 11 stycznia 2010

nie lubię równych godzin. [12:46]

chciałabym mieć jakiś styl, jakiś punkt zaczepienia, co mi się podoba, a co nie. ulegam naporowi kiczu ze wszech stron, nawet z tej najbezpieczniejszej kilka lat temu. czasem wydaje mi się, że to pewien rodzaj autyzmu, to co dzieje się w mojej głowie. czasem bardzo bym tego chciała, miałabym usprawiedliwienie na to wszystko.
czasem marzy mi się skoczyć gdzieś daleko, głęboko w kraj i obraz, w góry i zaniknąć, w kilka osób zaniknąć, leżąc na podłodze i marząc, że to na prawdę się spełni. że ktoś da mi jakąś pewność, że To jest To, że wszystko będzie w porządku, bo tak ma być.
w szpitalu są dziwni ludzie, zimne ściany, piękne widoki z okna nocą. drzewa pukające w okna, skrzypiące łóżka, wiatr i starsze panie. brak dostępu do ludzi. Blu, miałaś racje, świat wydaje się piękniejszy.


Mam Martę i Mieszka, z sylwestra:










1 komentarz:

  1. musisz mi i Kozakowi porobić takie foty *_* i się obrażam bo się nie odzywasz!

    OdpowiedzUsuń