czwartek, 14 stycznia 2010

trzęsę się. to ostatnio moje ulubione zajęcie.

znów się zagubiłam, znów nie pozwalam Ci nawet na dotyk, krzyczę, płaczę, zachowuję się jak małe autystyczne dziecko. a Ty, jakby nigdy nic, trwasz przy mnie, tak spokojnie i pewnie, że aż chce mi się rzygać.
strzelają mi kości, wszędzie jest taki wielki bałagan, we mnie przede wszystkim. śmiać się z Wami, zawsze, ale zwierzać się.? komukolwiek-o-czymkolwiek.?Jezu, nigdy.

trzęsę się. kwiatki opadły, umarły, już nie są piękne, stoją przy moim łóżku i też się trzęsą. świat zwolnił, zaraz stanie w miejscu, przestaniemy istnieć, umrzemy, zwiędniemy, przestaniemy być piękni. wierzyłam, że to tylko bajki, ale jednak można bać się i nienawidzić miejsc, ludzi, wydarzeń, wspomnień, snów. nawet poduszki. nawet spokoju. nawet ciszy. przede wszystkim ciszy.

2 komentarze:

  1. cisza faktycznie jest okropna. ale tylko wtedy gdy mamy problemy..

    OdpowiedzUsuń
  2. to czy się przestanie istnieć zależy od nas...
    od tego czy pozostawimy po sobie coś w czym nadal będzie cząstka naszej duszy.
    Tylko tak można pozostać. A im więcej duszy w coś włożymy tym piękniejsza jest to rzecz. Najtrwalej jest przetrwać w czyimś sercu, bo tam się nie więdnie...

    OdpowiedzUsuń